wtorek, 1 lutego 2011

mięsny

Zawsze wizyta w sklepie mięsnym to dla mnie przeżycie. Ostatnio poszliśmy z MM. Widok kawałów boczku, wątroby itp. przyprawia mnie o mdłości. MM zażyczył sobie kupić serca, bo chciał je pociąć. Nie jem podrobów, ale spełniliśmy jego życzenie, dzięki czemu jakieś pół godziny po powrtocie do domu całkowicie pochłonęła go zabawa sercami. Swoją drogą nie wiem, jak można nazwać to serduszka i wystawić za 4,34 zł. Zaliczyliśmy kolejny koncert Apteki, zajebisty jak zwykle. Mijamy jakoś wszelkie kłody, które sami sobie rzucamy pod nogi. A ja chodzę i na przemian mam dreszcze i fale gorąca. I zgubiłam strasznie cenną dla mnie rzecz. Zgroza

2 komentarze:

  1. hehe, a gdzie tym razem Apteka zawitała?
    Uważajcie na Jędrka...;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jędrzej jest spoko kolem ;p
    Nie no wporządku jest facet, nie trzeba na niego uważać.
    A Apteczka wita tu i tam, po całej Polsce chyba chłopaki jeżdżą, a naszego pobytu nie zdradzę;p

    OdpowiedzUsuń