piątek, 7 stycznia 2011

tradycyjnie

MM został zatrudniony w (jak zwykle zresztą) ciekawej pracy). Tak do końca to nie wiem, jak to się nazywa, więc może on sam coś napisze na ten temat. Ostatnio niezbyt często tutaj zaglądamy, więc postanowiłam nakrobać co u nas. A u nas jak zwykle burza emocji- raz śpimy do 16, raz się kłócimy, raz uwielbiamy, raz mordujemy. Ogólnie dalej na trzeźwo. Mój mózg dalej zjebany, po 2 mesięcznej przerwie tolerancja prawie nie opadła.Ogólnie nie mam motywacji do niczego. Sylwestra spędziliśmy z kolegą przypalającym co chwilę helupkę, rozmawiając ściśle na jeden, wiadomy temat. Otacza mnie śmierć, nadzieja, walka i o dziwo to właśnie daje mi kopa do działania. Jestem dumna z MM :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz