środa, 20 kwietnia 2011

Warstwa konsumpcyjna dóbr

Tak się toczy dzień za dniem w tramaddolowym amoku. Czasami zjazd kilkudniowy (dreszcze, zalewanie się potem, ból mięśni, niechęć do wszystkiego, niemożność ruszeni się). Ale już mogę się wysrać nawet po trampku. MM wczoraj dostał niespodziankę w postaci pczuszki, dzisiaj być może też coś wykminię. Strasznie to wciągające. Pociesza mnie fakt, że po ostatnim zjeździe jak już doszłam do siebie czułam sie świetnie. Już zapomniałam w ogóle ile mam w sobie energii i chęci życia. Po tramadolu jest takie leniewe zamulwnie, bardzo przyjemne. Owszem- coś się tam chce robić,ale trzeźwo jest masakra. No ale lubię być zajebana, przynajmniej wiem, że coś tam dobrego mnie ceka bez trampka. MM strasznie mi tu chrapie, nie spał całą noc. Ostatnio doszło do małej afery między nim a jego siostrą po pijaku i teraz nie mamy szyby od drzwi w pokoju. Na nudę nie narzekam w każdym razie. System mnie oszukał, nie ma demokracji tak poza tym. Nigdy nie liczcie na państwo i jego uczciwość, przejechałam się po raz kolejny. Luki w prawie są masakryczne. Poszłabym sobie na jakiś ciekawy koncert, ale nic sie nie dzieje tutaj niestety. Do miłego:)

1 komentarz:

  1. Muszę Cię poznać... Hy hy.
    Też ćpam.
    Moja rodzina o tym nie wie.
    Jestem na studiach.
    uwielbiam Trampka i thio.
    czekam na odzew aleksandrakolber@gmail.com

    OdpowiedzUsuń