Jesteśmy parą politoksykomanów. Walczymy z przestarzałym podejściem na temat narkotyków. W rzeczywistości jesteśmy uzależnieni tylko od siebie. Podejmujemy wyzwanie, jakim jest przedstawienie jak najbardziej oddającego rzeczywistość związku partnerskiego. Nie propagujemy spożywania jakichkolwiek narkotyków. Interzone(czyli to miejsce w którym sie właśnie znajdujesz) jest miejscem przeznaczonym do fikcyjnego, literackiego opisywania różnych stanów MM i MŻ.
poniedziałek, 18 kwietnia 2011
Zarzuć rolke, zarzuć tramal, a mianseryne na zespół downa i przybrzuch
Tak sobie zjadlem kolejne 10 mg diazepamu, w sumie z jakieś 150 na dziś, czill jest lecz niestety bez oszałamiającego, zdumiewającego szczęścia. Cały dzień poświęciłem fotografi od 8-16 dorzucając to rollercoaster, a to tramadepilic i wczucie w wyrazy oraz sens niesamowity. Polecam wszystkim mistrzom fotografii zaznajomić się z książką Bourdiera "Photograpghy a middle-bow Art". Cytat piękny mi utkwił w pamięci i to nie jeden, mianowicie: "fotografia jest formą nie wyszukanej sztuki". Odnosi się on adekwatnie do "znamienitych fotografów" pokroju photobloga i twórczości "niezwykle artystycznej". Ja ciągle tam podjadłem ten tramadolszczyk i ku przestrodze relanium coby nie narobić przed setką osób sceny z zakresu grand-mal. Diazepam koi nerwy, jednocześnie wcyciągając na wierzch 30 sekundowe przebłyski beznadziejności. Co zrobić, zaprawić tramsem. Bez padaczki się obywa i to na złość "miłemu lekarzowi" który stwierdził, że juz teraz ja wraz z MŻ polecimy jak pingwiny. Pan anestozjolog zamiast dać recke na klon, czy chociażby kwas walproinowy, skomentował mój stan na najgorszy z możliwych. No cóż każdy ma prawo sie mylić, choć oddziały SOR nie są mi obce i pozwalają mi dogłębnie poprzez obserwacje badać ich grupe społ. Zdecydowanie przerwy są wskazane, bez nich ćpanie traci sens. Życie z kolei nabiera szarości, ale i tak spoglądając na rówieśników nie mogących sobie poradzić z abstrakcją i tkwiących w schemacie z którego nie ma wychyleń ani odskoczni, kategorie zdrowotne są przyzwoite, a wręcz tworzą zawiść wśród grona wybitnych specjalistów... Wyniki w normie, jak oni to robią ? Sumplementacja owszem, to jest podstawa sukcesu, natomiast twardy grunt winien być budowany na przerwie jak to mawiał pan poetyk od wolności jest darem od człowieka, bo już na pewno nie od boga, tej abstrakcjoniści pojąć nie mogę. Gorzkość w ustach, to już przyzwyczajenie. Lecz kończy się czas zimowo-mroźno-bezspołenczny i nadchodzi czas na chemie rozweselającą, ba "oświecającą". Opiobenzoluźnoserotonopizgacze pójdą w odstawkę. A więc pamiętaj czytelniku, wiedze nabywaj przez doświadczenie, a wszystko co jest poza jest tylko smrodliwym błednym smaczkiem, którego drugi raz nie zostanie przyjęty przez organ zwany mógzgiem. Więc żyj i doświadczaj wszelkiego co zakazane, albo źle udawkowane. Nie miotaj się wśród słońca, Ty zdaj sobie sprawe, że bez niego nie ma życia.
Pozdrawiam MM
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz