wtorek, 7 grudnia 2010

Kodymizm i jego skutki w moim mózgu

Ostatnio nasze ścieżki trochę się rozdzieliły: MM dalej naprawia sobie mózg benzo, a ja dalej ciągnę swoją przerwę od wszystkiego. Jako że ostatnio trochę mi odjebało, chcąc naturalnie (bynajmniej ja) ustabilizować swoje emocje i zrelaksować się wyjechaliśmy na koncert Apteki. Już samo otoczenie ludzi myślących poprawiło mi humor, nie mówiąc o koncercie, który mnie po prostu rozpierdolił. Wiedziałam czego się spodziewać, w końcu pojechałam tam podleczyć działanie mózgu. Nie wiedziałam jednak jak silne i dobre leki produkuje ich chemik. Trafiłam na koncert, którego skład piosenek był jak skonstruowany dla mojego mózgu bodziec cudownym sposobem rozdzielający się i uwalniający impuls wręcz rozkoszny dla synapsy. Przez swojego farta uświadomiłam sobie, że głowny farmaceuta musiał zmienić strukturę w dotychczasowych wzorach. Leki przestały działać na receptory chemicznie. Tylko tak można wytłumaczyć uzdrowienie. Zawsze czułam, że zwiększa sie poziom mojej serotoniny bo znałam wysyłany sygnał. Był on do tej pory chemiczny, więc farmaceuta musiał mieć tak silną osobowość zmieniając go w naturalny , że udało mu się sprawić, by receptor przyswoił go jak swój. Dzięki temu, że dzieli się w Aptece swoimi lekami dało to taki efekt, że skoro był naturalny a mój mózg przywoił go pozwalając mi odczuć działanie jak po chemicznym, to chemiczne leki nie są już potrzebne i nie muszę się leczyć.
To było budujące. w ogóle to niesamowite, że ludzie potrafią kontrolować swój umysł i bez chemii, co udowodnił Jędrzej. Ta chemia sprawiała, że człowiek czuje się szczęśliwy, działałając m.in. na serotonine,dopamine czy neodrenaline. Odstawiając ją trzeba pobudzić receptory samemu, by działały. To wymaga sporej siły, skoro z ciałem się tak już nie da. złamanie nie przestanie boleć za pomocą tylko własnej woli, zawsze ładujemy w siebie chemię.
Tak więc moje receptory wyleczyłam naturalnie w Aptece,czyli po prostu zajęłam się czymś, za to MM gdzieś ucieka. Tkwimy w niewiadomym i nie wiem nawet w którym mejscu to zgubiłam. Jego mama stała się moją motywacją. Przeraża mnie miejsce, gdzie to się skończy. To może za dużo na nasze głowy? Zbyt pojebane? Przecież miłość może.. Kurwa ja rozmawiam z interzone

5 komentarzy:

  1. noradrenaline durniu! a koncert byl niezly. wiem bo bylem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Faktycznie MŻ tworzy nowe podziały chemiczne. Zawsze do niej mówie durniu. Myślała, że to ja napisałem, hmmm. Sam dokładnie nie wiem, ktoś kto to napisał mógłby potwierdzić, że to nie ja :) ? MŻ to dureń tak czy inaczej.

    OdpowiedzUsuń
  3. napisał giett ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czylli spoko. Myślałem, że to już niepamięć wsteczna lub cos z tym związanego. Jeszcze tej bajerki z Toba giecie nie urządziłem na gg, być może kiedyś :D
    MM

    OdpowiedzUsuń
  5. no to sie może kurwa odezwij, c'nie?

    OdpowiedzUsuń