czwartek, 2 grudnia 2010

Oj MŻ

Cierpkość w ustach po spożyciach dwudniowych i odkrywaniu pierwotnego 'ja'. Zolpidem wraz z alkoholem robią z Ciebie drapieżce. Obsikane radiowozy, dworzec i wykład dla bezdomnych. Chęć ucieczki od przeznaczenia, lecz do podróżowania po Europie niezbedną rzeczą było czekanie 6 lub 8 godzin. Czeskim akcentem wyłudzone piwko i powrót syna marnotrawnego do jego zamku. W zamku zamęt, pośnięte i wyciszone receptory zolpidemu tworzyły abstrakcje i stan agresji. Pierwotne 'ja', eksperyment uzyskany i zrealizowany w 100%. Nauka śmiga po synapsach, jednocześnie neurotransmitery wykorzystywane w gwałcący sposób. Nie zrozumienie oraz chęc zejścia z zamku po jego ścianach. Wszyskie te manewry się nie powiodły. Dzisiejsza przechadzka i odwiedzenie starego kolegi 'anty-chemia' i zakupienie, aby wpoił w siebie 0,7. Czyn mu się ten udał w tanim paliwe rakietowym zwanym 'krajową'. Później jak zwykle męski sparing, oj nóżka boli... Skompletowanie go do dalszej, dziarskiej zabawy było niemożliwe, gdyż eksterminator i jego sieć neuronów pozbawiły go znacznej części mózgu. Udałem się więc w centrum Interzony, aby w sposób egoistyczny oddać się chmielowej goryczy. Bardzo smutny osobnik siedzący i szlochający, został również przeze mnie oświecony na nowej ścieżce życia. Z kolei jego zwiazek partnerski trwał siedem lat, po czym partnerka zostawiła swojego 'supermana'. Podłe modliszki rządzą światem, a feministki zasiewają ferment w głowach zdrowym homo sapiens. Nieślubne dzieci jeżdzące i wyzywające bez pary skarpet, są trzonem miłości politycznej pana Boga. Koorelacja rzeczy podrzędnych z tymi nadrzędnymi powoli się harmonizuje, a ja znów kocham swoją MŻ tym samym, kopulacyjnym nastrojem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz