Jesteśmy parą politoksykomanów. Walczymy z przestarzałym podejściem na temat narkotyków. W rzeczywistości jesteśmy uzależnieni tylko od siebie. Podejmujemy wyzwanie, jakim jest przedstawienie jak najbardziej oddającego rzeczywistość związku partnerskiego. Nie propagujemy spożywania jakichkolwiek narkotyków. Interzone(czyli to miejsce w którym sie właśnie znajdujesz) jest miejscem przeznaczonym do fikcyjnego, literackiego opisywania różnych stanów MM i MŻ.
piątek, 19 sierpnia 2011
stało się
Nie wiem, po co piszesz takie rzeczy, chyba pod publikę. Wina zawsze leży po obu stronach. Nie masz prawa czuć się zdradzony, bo zostawiles mnie z dwa tygodnie przed tym, jak to się stalo. Sam zresztą mowiles, że masz w dupie, czy cos sobie zrobię, czy nie. Dzisiaj pokazales, ze miałbyś satysfakcję z moich niepowodzeń. Probowalam się zabić, co podejrzewam dało Ci niesamowitą satysfakcje, ale nie dam wiecej zwalic na siebie calego gowna. Wyparles sie wszystkiego, co zrobiles, a jednoczesnie mi zarzucasz beszczelnosc. Nigdy nie sadzilam, ze ten zwiazek skonczy sie w tak zalosny sposob i ze bedziemy tak do siebie nastawieni. Myslalam, ze za duzo nas laczyloże jesteś na tyle egoistyczna osoba, zeby wyprzec sie pewnych rzeczy. Zawsze chcialam dla Ciebie dobrze i wlozylam w uczucia do Ciebie cala siebie. OOstrzegalam Cie, ze nie potrafie kochac, wiedziales od poczatku kim jestem, a jednak nie potrafiles mi tego wybaczyc kiedy bylismy razem. Nie chcesz oddac mi rzeczy, zwalasz na mnie chorobe matki- ok, ale po co piszesz, ze chetnie mi pomozesz, ze sie za mnie modlisz itp. jednoczesnie majac do mnie takie nastawienie? To przykre, ze konczy sie to w ten sposob. Nie probuje Cie oczerniac jak to napisales, powiedzialam mu cala prawde. Nie musze miec sladow. Dobrze wiesz, jak bylo. Psychicznie tez wykporzystywales swoja przewage nade mna i wszystkie moje slabosci. Ciagle chciales mnie zmieniac. Wiem, ze chciales dobrze, ale nie rob ze mnie teraz tej zlej. Zycze Ci jak najlepiej i zaluje, ze tak to wyszlo. Za duzo slow zostalo powiedzianych, a one teraz bola. Wierze, ze z czasem dojrzejemy do tego, zeby nie byc wrogami. Tymczasem.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz