Jesteśmy parą politoksykomanów. Walczymy z przestarzałym podejściem na temat narkotyków. W rzeczywistości jesteśmy uzależnieni tylko od siebie. Podejmujemy wyzwanie, jakim jest przedstawienie jak najbardziej oddającego rzeczywistość związku partnerskiego. Nie propagujemy spożywania jakichkolwiek narkotyków. Interzone(czyli to miejsce w którym sie właśnie znajdujesz) jest miejscem przeznaczonym do fikcyjnego, literackiego opisywania różnych stanów MM i MŻ.
niedziela, 21 listopada 2010
Odruch wymiotny
Powrót do domu, mordy które znasz > z przeszłości + teraźniejszości + ryje od których dostajesz nerwicy, ugoszczą cie swoim wzrokiem, aż do twojego zamku. W zamku zawrót głowy recepty niczym dmuchawiec w wietrzny dzień, rozpylają ci się przed nosem, latając swobodnie pośród absurdalnego nieporządku. Wczorajsze porządki trwały ok.6h. Ciągle się budzisz gdzie indziej, ciągle coś innego, lecz rzeczywistość nie pozostawia na tobie suchej nitki absorbując z ciebie zapasy z resztek>resztek i ich pozostałości energii. Skanowane dokumenty przesyłane w eter w zamian za dziękuje, stres i pomoc "potrzebującym" (gdyż moja moralność wymusza na mnie to bezwarunkowo), nie polepsza samopoczucia. Moja kobieta zajęta ciągle matematyką nie widzi nawet, że ostatnie podrygi receptorów poświęcam na koniec na nią, żeby czuła się lepiej. Który to już raz coś takiego przeżywam w swoim życiu... i to na pewno nie ostatni raz. Harmonia pozostająca w podświadomości i uaktywniająca się w koszmarze sennym nie daje nawet szans na odpoczynek w śnie. Spełniajcie swoje obowiązki obywatelskie>urna. Media znów zrobiły z ludzi małpy i jeśli jesteś testerem RC, nie martw się reszta społeczeństwa ma pranie mózgu na poziomie hardcore-eksperymentalnym. Jutro przecież poniedziałek i z wszystkich stron napływ smrodliwości myśli w sferze astralnej, zasralnej, lecz z całą pewnością namacalnej. Oczywiście będzie to silić mój mózg na przeobrażenia i skutki przyszłości tych ludzi, ale swoja jednostka jak zwykle schowana za rolą społeczna. Epilepsyjny zawrót głowy, gwałcący wszystko co wystawia choćby na chwile swoją prawdziwą twarz. Samozagłada jako jedyna forma buntu przeciwko temu potworowi. Najdziwniejsze w tym wszystkim jest, że to nie koniecznie mój żołądek dostaje mdłości.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz