Kolejne święto i znowu przejażdzka do szpitala. Ja, jako pierwszy po 20 minutowym czekaniu, az jakies bachory z gorączkami zostaną badane przez lekarza. Wchodzę, rzucam przepiękna książeczką rumowską, 30 sekund szkopki, wskazanie na porzednia recke, jaką był Bellergot (fenobarbital + atropina (sic!)) no i wybór pomiędzy Afobamem, Lorafenem i Sedamem. Padło na sedam 6- istną zieloną mile. Jeszcze te cmenatne autobusy i sporo ludzi w jedynej funkcjonującej aptece. Piękna korporacja spod znaku McDonalda, małe zamówienie + bromazepam jako deser. Po ówczejszym obejrzeniu Scarface obejrzeliśmy Pet Semetery. MŻ już mi tu chrapie i niesamowicie wkurwiająco się rozpycha. Lecz też zrobiła to, co do niej należało i dzielnie tuż po mnie wyciągneęła recke na Tramal retard 100, lecz tym razem 30tab, a nie jak wczoraj jakiś idiota stomatolog źle wypisał tylko na 10. Poza tym miały być nie retardy, ale już nie ważne. Paczke zostawiamy i planujemy ją skonsumowac za jakiś miesiąc, dzieląc się w dobrej intencji ze znajomymi, na koncercie zacnego zespołu 'Apteka'. Wiem, że intencje MŻ już są całkeim inne, ale nie wyraże na to zgody. Tramadol zanudził już kompletnie, tolerka opadnie, może jeszcze pare tramadolowych dni i już raczej od święta. Ostatnie 3 tygodnie przepadły z tym syntetycznym opioidem. Ktoś sie orientuje czy rodzinni jutro przyjmują? Trzeba się zabezpieczyc tymi benzosikami, bo już się troche zmęczyłem... Obecnie bede musiał się zająć uniwersyteckimi sprawami, a teraz czas sieę przed tym wyciszyć. Jutro sprawdzę swój stan kondycji w przecudownym ćpunskim biegu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz