piątek, 29 października 2010

Biedny brzuszek , biedna główka, czyli jedno wielkie NIC

 Wysiekane receptory, niczym rzeźnik siekający mięcho dla ludu naszej cywilizacji. Pozbawiony szczęścia, rozkojarzony i pełny obaw o swój stan zdrowia- nic. Ciemność koi  i to znacznie. Pokój przyciemniony w ten sam sposób co zawsze, co pozwala unikać światłości, która przypomina rzeczywistość. W ciemności wszystko jest mniej czytelne oraz niewyraźne, odznacza się depresyjnym klimatem, który napędza cały cykl życia na planecie. MM jest wręcz zdegustowany swym teraźniejszym jestestwem, gdyż przesiekane receptory nie działają tak jak trzeba. Tachykardia powoli już jest uspokojona i w miare, nic. Mam mokre włosy- czy się przeziębie? A może dostane jakże pożadanego wrzoda od sulfogwajakolu? Przepyszny nihilizm oraz samounicestwienie. To jest już 8 rok tej ścieżki MM. Jakże to przewrotne i doskonałe - nic.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz