Jesteśmy parą ćpunów. Narkotyki są uznawane za zło, co jest debilnym stereotypem. Cenimy sobie wolność, żyjemy w państwie 'demokratycznym' a mnie strasznie wkurwiają najebani inteligenci twierdzący, że nie popierają narkotyków. Wiadomo, że debilizm jest zbyt wysoko posunięty, ażeby każdy człowiek nauczył się myśleć własnym mózgiem. Zawsze jednak ucieszę się jak kogoś skłoni to do refleksji, reszta przynajmniej bulwersując się naszą 'patologią' zaspokoi potzebę dowartościowania się.
Tak ogólnie to uważam nasz związek za nietypowy i wyjątkowy. Narkotyki pomogły nam w pewnych etapach. Alkohol też jest narkotykiem tak gwoli ścisłości, bardzo przykrym zresztą, bo powszechne uważanym za niebyt niebezpiecznym. Seks jest podstawą w naszym związku. Nie brakuje nam szczerości. Zdrada nie jest pojęciem, które mój mózg mógłby pojąć. Z chęcia podskutujemy, negatywne komentarze też mile widziane (ubarwią mi stan na homecie).
Jesteśmy parą politoksykomanów. Walczymy z przestarzałym podejściem na temat narkotyków. W rzeczywistości jesteśmy uzależnieni tylko od siebie. Podejmujemy wyzwanie, jakim jest przedstawienie jak najbardziej oddającego rzeczywistość związku partnerskiego. Nie propagujemy spożywania jakichkolwiek narkotyków. Interzone(czyli to miejsce w którym sie właśnie znajdujesz) jest miejscem przeznaczonym do fikcyjnego, literackiego opisywania różnych stanów MM i MŻ.
piątek, 29 października 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Witam uroczą parę :) To ja teraz podzielę się swoimi refleksjami na temat co tu przeczytałem. Sugerujecie że sex jest podstawą waszego związku i substancje psychoaktywne tak? Nie piszecie o uczuciach takich jak zaufanie, szczerość, wierność. Moim zdaniem doświadczenia psychodeliczne łączą bardzo dobrze przyjaźnie albo koleżeństwa. Jednak co do związku to z mojego życia wiem że z czasem któryś z partnerów sie wpierdoli na odwyk, albo w długi popadnie. Wtedy partner powinien wspierać i podnosić na duchu drugą półówkę. Ale jeśli wasz związek głownie na sexie, używkach i przysługach się opiera to nie wytrzyma próby rozłąki nawet tygodnia. Jeszcze z ciekawości chciałbym się zapytać ile czasu jesteście w związku?I jaki stosunek macie obydwoje do pojęcia zdrady? Jesteście chorobliwie wierni czy wybaczylibyscie sobie zdrade? Pozdrawia user z Hyperreala :) Jeszcze tu kurwa wróce ;D
OdpowiedzUsuńZdrada akurat jest niewybaczalna. To najgorsza z możliwośći. W którymś poście napisałem, że szcerość jest podstawą. Wiemy o sobie wszystko. Wszystko sobie wyjawiliśmy, ufamy sobie w 100%. Używki odgrywają dla nas normalną role i staramy się własnie to przekazać, że to nie jakiś Szatan. Tylko zwykła rzecz która często zbliża ludzi. Nasz staż być może nie jest zbyt długi, aczkolwiek przebija wszelkie wcześniejsze doświadczenia (gdzie nigdy nie odkrywaliśmy kart). Jesteśmy ze sobą 15 miesięcy, mieszkamy razem i staramy sobie z tym wszystkim radzić, a nie bezpodstawnie panikować. Pozdrawiam hyperreala (zalogowany od 2005:))
OdpowiedzUsuńNo jeśli zdrada jest nie wybaczalna, to troche konserwatywne. Sory ale np ja wybaczyłbym kobiecie zdradę jeśli byłaby pijana albo odurzona w jakiś sposób. Jeden warunek żeby miała odwagę mi o tym w twarz powiedzieć. No ale każdy ma inne podejście. 15 miesięcy, no to kawałek czasu jest. Miałem wsumie podobne związki tylko że krótko trwały jak ćpałem z partnerkami. A nie macie pretensji do siebie jak ktoś z was napije sie albo nacpa z kims innym? Czy cały czas ze sobą tylko ćpacie? Bo ja byłem wkurwiony jak panienka jarała zioło albo wciągała białe bezemnie a potem mi opowiadała i smaka robiła :)
OdpowiedzUsuńMoja MŻ wcześniej pisała wcześniej, że odurzanie się beze mnie jest dla niej niewypałem. Poza tym ona nie pije. Ja dla niej poradziłem sobie bardzo dobrze z problemem alkoholowym. Nie wyobrażam sobie, żeby tłumaczenie typu "najebałam sie i sie puściłam" było na mój chrakter. Zdażają nam się bardzo długieee ciągi, lecz robimy przerwy. Poza tym ustaliliśmy, iż jeśi będzie już silna potrzeba kopulacji z obcym partnerem to powiadamiamy o tym przed samym stosunkiem (do czego raczej nigdy nie dojdzie). Jestesmy bardzo wyczuleni na zdrade uwierz mi. I uwielbiamy robić ze soba różne rzeczy, nawet nic nei robienie sprawia przyjemność, a kłotnia wydaje sie być "słodka". Mieszkamy razem więc oczywiste jest, że sprzeczka musi czasem wystąpić. Konflikt jest wliczony w każdy związek ze względu na płeć. Chcemy także sprawdzić sie, czy to nie jest jakaś bujda na resorach, że za rok obydwoje będziemy sie prostytuować. Więc róznie może się ten blog potoczyć. AJesteśmy szczerymi ludzmi i uważamy, ze szczerosc to kompletny obowiązek wobec partnera i nawet małe kłamstewka niewinne zadręczają nas takk, że niemożemy z tym wytrzymać psychicznie i odrazu wyjawiamy prawde.
OdpowiedzUsuń